Przykazanie czułości

Read in English

Jako mała dziewczynka nosiłam w sobie głębokie przekonanie, że otaczająca mnie rzeczywistość nie jest tylko tym, co widzę. Głębokie przekonanie, a może nawet jakiś rodzaj pewności, bo któż mógłby w pięciolatce zachwiać wiarę w to, że jej starsza kuzynka umie wyczarować czekoladowy batonik, że ulubiony pluszowy zajączek ma duszę, że jedyny słuszny widelec odwzajemnia moje głębokie do niego przywiązanie? Nie było wtedy jeszcze w mojej rzeczywistości racjonalnych argumentów, istniał świat, a nie świat prawdziwy i nieprawdziwy.

Pamiętam, że wielokrotnie siedziałam na dachu warsztatu mojego dziadka, patrząc na rosnące w pobliżu ogrodu brzozy. Wiedziałam na sto procent, że brzozy to moje drzewa – niewinno-białe, w swojej bieli wyjątkowe, więc pewnie i trochę w tej wyjątkowości samotne, smukłe i delikatne, zwracające uwagę szelestem tysiąca malutkich liści. Wyobrażałam sobie siedząc na tym dachu, że się z nimi komunikuję, że one mnie słyszą, rozumieją, że mogą mi coś dać, jeśli o to poproszę. Marzyłam o czarodziejskiej różdżce, którą mogłabym przekazywać im moje myśli i uczucia.

Kiedy czytam mowę noblowską Olgi Tokarczuk, w której opowiada o swoim własnym dzieciństwie, o swojej mamie i o gadających w kredensie talerzach, odczuwam wielką tęsknotę za tym utraconym czasem, za nie całkiem utraconą wrażliwością i za emocjonalnością, która nie zna jeszcze ocen, ani dowodów. Odczuwam tęsknotę za światem,w którym słowo „dusza”, w niereligijnym kontekście, nie wzbudza uśmieszków.

Moja mama powiedziała ostatnio, że „na starość” powraca coraz bardziej do takiego rodzaju czucia świata z dzieciństwa, że znów wszystko zaczyna się łączyć w całość, a rośliny i zwierzęta odzyskują swoje dusze. Powraca, bo odeszła od takiej wrażliwości, i ja odeszłam, i Tokarczuk jakoś też doświadcza tego rozszczepienia, zastanawiając się kiedy przestała nasłuchiwać szeptu talerzy w kredensie. Nie wiem kiedy, ale z pewnością wiem jak się to dzieje.

Marion Woodman, analityczka jungowska i poszukiwaczka świadomej kobiecości i duchowości pisała w inny sposób, ale o tych samych kwestiach pod koniec lat 80.  Ilustruje ona jak zachodzi ten proces utraty wrażliwości i duszy, opowiadając historię jednego ze swoich klientów:

 „…kiedyś, jako mały chłopiec spóźnił się, wracając ze szkoły, bo zatrzymał się nad rzeką i znalazł tam piękne kamyki. Wypełnił nimi kieszenie i pobiegł do domu, aby dać je swojej mamie. Była na niego strasznie wściekła, odwróciła go do góry nogami i potrząsała nim, a kamyki spadały na podłogę. <<Pozbieraj je teraz (…) i wyrzuć na drogę, gdzie ich miejsce.>>”

Marion Woodman, Uzależnienie od doskonałości, Świadoma kobiecość, Czeladź, 2019, s.122

Miałam szczęście, bo nikt mną w domu nie potrząsał, żeby wybić mi z głowy miłość do pluszowych zajączków i brzóz, choć przestrzeni do wyrażania tego rodzaju emocjonalności, z biegem czasu też było coraz mniej. Pojawił się też sen, który pamiętam do dziś, a który zaczęłam śnić mniej więcej w momencie pójścia do szkoły: wiem, że umiem latać, wielokrotnie już latałam, a teraz biegnę ulicą, często znajomą, która jest zupełnie pusta, macham rękami i nie mogę wzbić się w powietrze. Muszę polecieć, bo wiem, że zbliża się śmiertelne niebezpieczeństwo. Wiem też, że to nie ręcę dadzą mi tę moc latania – głęboko w środku mnie jest siła, do której muszę mieć dostęp, żeby polecieć. Nie udaje mi się.

Nikt mną fizycznie nie potrząsał, ale zaczął mną potrząsać świat, skutecznie i na lata rugując sposób widzenia rzeczywistości i wrażliwość, które, jak się później okazało, są istotą, tego kim jestem. Świat, który kazał wierzyć tylko w to, co fizyczne i udowodnione, który kategoryzował i dzielił, oceniał i nadawał wartość, według swoich kryteriów zysków i strat, w którym nic nie było połączone z niczym, jak w mechanicystycznym śnie idealnym. Woodman definiuje ten świat jako patriarchalny i mówi o nim jako o systemie, w którym władza jest ostatecznym celem i zarazem pierwszą motywacją, więc Ziemia, jej zasoby i mieszkańcy stają się tylko środkiem do tego celu, czy jak mówi Tokarczuk przedmiotem, „który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć.”.

Moje własne odejście od duszy potoczyło się dość dramatycznie. Uznałam w którymś momencie, że muszę pozbyć się tego „romantyzmu”, żeby przetrwać w rzeczywistości i usilnie próbowałam to robić, ale im bardziej odchodziłam od siebie, tym bardziej popadałam w różnego rodzaju uzależnienia, które kompensowały brak duchowości. W tym okresie najbardziej dramatycznej walki o siebie, znowu pojawił się sen, który był jeszcze bardziej przerażający niż ten z dzieciństwa. Popełniam morderstwo, zabijam kogoś i muszę ukryć ciało. Zazwyczaj udaje mi się to zrobić, czasem z pomocą innych ludzi, ale cały sen prześladuje mnie poczucie winy i lęk, które są nie do zniesienia. Wiem, że zabiłam człowieka – popełniłam najgorszy z możliwych grzechów i będę musiała z nim żyć już zawsze; wiem też, że ciało może przez kogoś zostać odkryte, a ja zostanę skazana za morderstwo i spędzę życie w więzieniu, więc będę już zawsze żyć w lęku. Z żadnego koszmaru nie budziłam się z taką ulgą!

Żeby rzeczywiście się z niego obudzić, potrzebowałam wielu lat i wielu poszukiwań, tak naprawdę trochę się też poddałam, sądząc, że zawsze będę musiała w jakimś stopniu się z tym wysoko wrażliwym ekwipunkiem ukrywać. Ale ostatnio coś się zmienia. To o czym od lat myślałam w samotności lub o czym rozmawiałam z najbliższymi przyjaciółkami, pojawia się w nagłówkach czołowych gazet i krzyczy o uwagę. Konsekwencje spychania tej wrażliwości, czułości, duszy – jakkolwiek to nazwiemy – to nie tylko jednostkowe historie uzależnień, depresji i innych dolegliwości naszej cywilizacji (o czym niezwykle dociekliwie pisała Woodman w „Uzależnieniach i duchowości” już trzydzieści lat temu), ale globalne kryzysy polityczne, klimatyczne i kulturowe, o których mówi też Tokarczuk.

Napisałam to ostatnie zdanie i zastanowiłam się – czy przed mową noblowską Tokarczuk miałabym odwagę takie zdanie napisać? Czy moja własna, indywidualna historia ma w ogóle jakieś znaczenie w odniesieniu do globalnych zmian, które są tak potwornie skomplikowane? Czy nie przesadzam, rysując taką parabolę? Wpisując się w słowa noblistki? I wreszcie myślę, że nie – właśnie dzięki Oldze Tokarczuk i temu, co mówi w Sztokholmie, temu co pisze w swoich powieściach, temu w jakich sprawach zabiera głos, mam odwagę być głośniejszą. Ona nadaje wagi i rozgłosu tym wszystkim historiom, wynosi na piedestał to, co usiłowałam zabić i ukryć. W końcu oddycham głębiej. Noblistka też tak ma.

Minister Gliński ze swojego piedestału rzuca werdyktem: „czułość jest naiwna!” i w tej swojej pysze i bucie pozostaje cegiełką tego starego świata. A w tym nowym przydałoby się nowe przykazanie – przykazanie czułości.


Zdjęcie z profilu Olgi Tokaczuk na Facebooku: https://www.facebook.com/OlgaTokarczukProfil/photos/pcb.2422284854566804/2422284611233495/?type=3&theater


Commandement of tenderness

As a little girl, I was deeply convinced that the surrounding reality is not just what I see with my eyes. Deeply convinced or maybe even sure; because who could have shaken a five-year-old’s belief in her older cousin’s magical ability to conjure up a chocolate bar? Or that her favourite plush bunny has a soul? Or that the only right fork reciprocates my attachment to it? In my reality of that time, there weren’t any rational arguments, there was the world, not the real or the unreal one.

I remember sitting on the roof of my grandfather’s workshop, looking at birches that grew nearby. I was 100% sure that birches were my trees – innocently white and unique in their whiteness, so probably also a bit lonely in their originality; slender and delicate, attracting our attention with a rustle of a thousand tiny leaves. Sitting on that roof, I imagined that I could communicate with them – that they can hear me, understand me, that they can give me something, if I ask them. I dreamt of a magic wand that I could use to convey my thoughts and feelings to them.

When I read Olga Tokarczuk’s Nobel’s lecture, in which she talks about her own childhood, her mum and plates that secretly talk to each other in the china dresser I feel a deep yearning for the period of my life that is gone, for the sensitivity that I managed to keep to an extent and for this kind of emotionality that does not know any judgment or proof. I feel a yearning for the world in which the word soul, in a non-religious context, does not arouse sneers.

My mum said recently that with age, she has been coming back to that kind of childhood sensitivity: everything seems to be connecting again into a larger whole, plants and animals are regaining their souls. If she’s coming back, then she must have left that it – it seems like I did it as well, and so did Tokarczuk who also experiences that disconnection and wonders when she had stopped listening to the plates in the china dresser. It is hard to say when but I certainly know how.

Marion Woodman, a Jungian analyst and a searcher of conscious femininity, wrote in a different way but about the same matter in the late ‘80s. She illustrates how this process of desensitization works through a story of one of her clients:

“…once, as a little boy, he was late home from school because he had stopped by the river where he found beautiful pebbles. He filled his pockets and ran home to give them to his mom. She got really furious, turned him upside down and started shaking him until all pebbles landed on the floor. <<Now, gather them and throw them away on the road where they belong.>>”

I was lucky enough not to be turned upside down and shaken so I get rid of my love for plush bunnies and birches, however, the older I got, the less there was space for this kind of sensitivity, even at home. Around the time I was about to go to school, I started having the same dream: I know that I can fly, I have already flown several times before, but now I am running along the street, waving my hands, unable to take to the sky. I must fly because I know that some deathly danger is approaching. I also know, in my dream, that these are  not my hands that give me the ability to fly – deep inside me there is power that I need to access to be able to fly. But I do not.

Olga Tokarczuk delivered her Nobel Lecture in Literature on Saturday 7 December 2019 at the Swedish Academy in Stockholm.

Nobody shook me physically but the world did, effectively sweeping away my way of experiencing the reality and my sensitivity, which turned out to be my greatest gifts and the core of who I am. The world that forced me to believe only what is physical and proven, the world which categorized, divided, judged and assigned value according to its criteria of gain and loss, the world in which nothing was connected to anything, like in a mechanistic utopia. Woodman defines this world as patriarchal; – by her definition – it is a system where power is the ultimate goal, as well as the primary motivation for any action. Therefore, the Earth, her resources and inhabitants become a means to that end or as Tokarczuk puts it, an object “that can be cut into pieces, used and destroyed”.

Betraying my own soul turned out rather badly. At some point, I decided that I need to get rid of that “romanticism” to survive and thus tried earnestly to do that. But the more I abandoned myself, the more I went down the path of addictions, which compensated that lack of spirituality. In that period of the most dramatic fight for myself, I started dreaming another dream that was even more frightening than the first one: I commit a murder, I kill someone and I have to hide their body. I usually manage to do that, sometimes with somebody’s help but the moment I do it, I start feeling an overwhelming sense of remorse and extreme anxiety that I can barely stand. I know I killed a human being – I committed the worst of all sins and now I will have to live with it forever. I also know that the body can be discovered any time and I will be convicted to life in prison, so I am anyway condemned to living in fear for the rest of my life. I never woke up from any nightmare with more relief!

In order to really wake up from it, however, I needed several years and a lot of searching, I also kind of gave up at some point, thinking that I will always need to hide this highly sensitive nature of mine. But recently things have started to change. That of which I had always thought in solitude or only talked about with my closest friends, now appears in the headlines of major newspapers and shouts for attention. The consequences of abandoning our sensitivity, tenderness, soul – whatever we call it – are not only these individual stories of addiction, depression or other nuisances of our civilization (Woodman wrote about them incredibly insightfully, already over 30 years ago) but also the global climatic and cultural crises that Tokarczuk describes.

I wrote the last sentence and I wondered about it – would I have the courage to write such a sentence before Tokarczuk’s Nobel lecture? What is the meaning of my own, individual story in the light of global crises that are so complex? Am I not exaggerating drawing this kind of parable and using the words of the Nobel’s laureate? And finally I think I do not – it is precisely thanks to Olga Tokarczuk and what she says in Stockholm, what she writes in her novels, what she pays attention to in the public debate that I have the courage to speak my own voice, to be louder. She highlights these stories and makes them notable; she puts on the pedestal what I tried to kill and hide. Eventually, I breathe more deeply. The Nobel laureate feels the same.

Polish minister of culture, from his pedestal, throws a verdict: “tenderness is naïve!” and in his conceit and arrogance, he remains a brick of that old world. While the new world would use a new commandment – the commandment of tenderness.


Olga Tokarczuk’s full lecture in English: https://www.nobelprize.org/prizes/literature/2018/tokarczuk/104871-lecture-english/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.